Przyznaję - pogoda za oknem stanowi silne wyzwanie dla mojej wrodzonej pogody ducha. Gdy dziś rano otworzyłam oczy, stwierdziłam "nie, to nie może byc prawda" i zakopałam się głębiej pod kołdrę. Kot zakopał sie pod nią już wcześniej.
Gdy tak leje i leje, człowiek zaczyna się zastanawiać nad rzeczami, o których nigdy nie myślał. Czy jeśli ja z powodu dwóch tygodni deszczu mam chandrę, czy wszyscy Brytyjczycy są w depresji? Czy jeśli myślę " o nie, jutro pewnie będzie znowu lało, nie wsiądę na rower, przemokną mi buty, ja nie chcę wstawać o 6 rano, czy trzeba kupić kalosze, gdzie jest słońce, czy musi być tak zimno" to jestem w depresji czy po prostu jestem pesymistką? I czy to, że coś nie idzie w jednej dziedzinie życia (w tym przypadku chodzi o pogodę), to czy całe życie jest beznadziejne?
Kiedyś, kiedyś, jeden świeżo poznany młody człowiek dowiedział się, że nie mam męża. Spojrzał na mnie z głębokim współczuciem i powiedział, że w takim razie muszę być strasznie nieszczęśliwa. Zapytałam uprzejmie, co ma jedno do drugiego? Pomijając feministyczną ideologię - dlaczego brak jakiejś rzeczy ma sprawić, że jesteśmy nieszczęśliwi? Szczęście to stan umysłu, a nie stan posiadania. To dlatego mówi się, że "pieniądze szczęścia nie dają". Jeśli ktoś nie jest szczęśliwy bez pieniędzy, z pieniędzmi nie będzie mu się wiodło wcale lepiej. Co dowodzi przykład tych, którzy wygrali w totka czy ruletkę. Owszem, to pomaga w spełnianiu zachcianek, ale nie poprawia stanu szczęścia. Znam takich, którzy mając wiele - dobry dom, szczęśliwą rodzinę, wymarzoną pracę - są nieszczęśliwi, bo na pewno coś się zaraz wydarzy, albo czegoś im brakuje, tylko sami nie wiedzą czego. I znak takich, co zadowalając się małym, kroczą codziennie z uśmiechem na twarzy. Dlatego trzeba przestać myśleć "byłabym szczęśliwa, gdybym zarabiała więcej". "Gdyby przestało padać, wszystko byłoby inaczej". Szczęśliwym jest się POMIMO złych okoliczności.
I jeszcze jedna historyjka, tak na puentę. Dawno, dawno temu moja znajoma kupiła sobie materiał na spódnicę. Taki jak chciała, w wymarzonym kolorze, po atrakcyjnej cenie. Krawcowa uszyła jej ciuszek taki, jak koleżanka chciała, a co ważniejsze, koleżanka wyglądała w spódnicy obłędnie. I kiedyś wchodzę do niej do domu, a ona siedzi przy oknie i uważnie, szew po szwie ogląda spódnicę. Zapytałam , czy coś jest z ubrankiem nie tak. "Nie" - odpowiedziała koleżanka. - "Nie ma żadnej wady. Ale wciąż szukam".
Komentarze (1391)
Gość wawhyhoni 06.02.2012
Gość amonclersaz 05.02.2012
Gość GomeBiohigree 05.02.2012
Gość Miffoppossy 05.02.2012
Gość AgencjaPr 05.02.2012
Gość Kimberly_Vermont 05.02.2012
Gość Trinity_Colorado 05.02.2012
Gość carpinteyrokwy 05.02.2012
Gość Julia_Louisiana 05.02.2012
Gość DridoDew 05.02.2012
Gość clordiard 04.02.2012
Gość Alexis_New_Jersey 04.02.2012
Gość DridoDew 04.02.2012
Gość Stella_Illinois 03.02.2012
Gość Gianna_Washington 03.02.2012
Gość popazermusht 03.02.2012
Gość incittell 03.02.2012
Gość Lallaunnylini 03.02.2012
Gość paphymnarry 03.02.2012
Gość DridoDew 03.02.2012