Co prawda do Nowego Roku jeszcze daleko, ale ostatnio dużo myślę o zmianach, jakie powinnam wprowadzić w swoje życie. Pewnie przez to, że często oglądam amerykański program zatytułowany "Made". Jego bohaterowie, przeważnie nastolatki, chcą różnych rzeczy - dziewczęce boginie piękności chcą być traktowane bardziej poważnie, szare myszy potrzebują przyjaciół, a wszyscy potrzebują wsparcia grupy i akceptacji. Przemiany, które przechodzą - z koszykarki w boginię piękności, z geja tańczącego balet w boksera, ze szkolnej piękności w dziewczynę ścigającą się na motorach - mają im w tym pomóc.
Program zmotywował także mnie. Od razu zrobiłam sobie listę rzeczy, które powinnam zrobić. Przede wszystkim - wdrożyć w swój kalendarz więcej dyscypliny i organizacji. Wstawać o 5.30, żeby pobiegać. Do siłowni chodzić regularnie, a nie dawać się wyciągnąć na kawę ze znajomymi. Zamiast ucinać sobie popołudniowe drzemki więcej czasu poświęcić na czytanie książek. Pisać artykuły nie na ostatnią chwilę. Robić przemyślane zakupy raz w tygodniu, zamiast przepłacać w osiedlowym sklepie kupując z dnia na dzień. Itd. itp.
A potem przeczytałam listę tego, co powinnam zrobić, jak powinnam żyć i nagle do mnie dotarło, że jeśli zrobię to, co sobie zaplanowałam, to stanę się zupełnie inną osobą. I chyba taką, która niezupełnie mi się podoba. Zaczęłam się zastanawiać, czy jest możliwe zmienić się i jednocześnie zachować swoją indywidualność. Bo przecież wszyscy wiedzą, że nie lubię wstawać rano, za to jak zadzwonią o północy, mogą liczyć na pogawędkę. Wiedzą, że obowiązki nie przesłonią mi przyjaciół. Zleceniodawcy wiedzą, że zawsze dostarczę pracę na czas, nawet jeśli zlecą mi ją w ostatniej chwili. Więc, zmieniając się, nabrałabym może cech pożądanych przez pewien rodzaj pracodawców, ale czy akurat, w ogólnym rozrachunku, zmieniłabym się na lepsze?
Problem zmiany - siebie albo kogoś - nie jest wcale tak rzadki. Jak często, poznając kogoś płci odmiennej, zaczynamy go zmieniać? Uroczego lekkoducha próbujemy zmusić do bycia odpowiedzialna głową rodziny, dziewczynę, którą poznaliśmy na imprezie, chcemy zmienić w odpowiedzialną matkę. Co daje nam prawo do naciskania na kogoś, żeby się zmienił? I czy naprawdę tego chcemy? Przecież do lekkoducha przyciągnęło nas właśnie to, że życie traktuje z dystansem. Nie można jednocześnie zmieniać człowieka i zachować go w takiej formie, w jakiej nam się podoba. Nie da sie oddzielić jednych cech od drugich. Człowiek stanowi całość - ze wszystkimi wadami i zaletami. Wady są tym, czym sól w cieście drożdżowym - dodają odpowiedniego smaku.
No i właśnie udowodniłam sobie, że spokojnie mogę wykreślić ze swojej listy ten punkt o porannym bieganiu.
Komentarze (3)
Gość pracietaist 22.03.2012
Gość rareexhable 06.12.2011
Gość Fedoissuego 02.11.2011