Hallo, hallo, wróciłam :-)
Przez ostatni miesiąc dałam wam odpocząć od siebie, ale widzę, że się stęskniliście. To miło, bo to znaczy, że nie piszę w przestrzeń i nie prowadzę monologów. Cieszę się, bo chcecie się ze mną dzielić swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami.
No więc mimo zimy nie zasypało mnie. I choć czasem śnieg dmucha mi przez szpary w oknach (teraz się zaczynam zastanawiać, że może lepiej było wymienić okna niż wyjeżdżać po raz kolejny do Barcelony), trzymamy się z kotem dzielnie. Ona na dodatek dzielniej, bo jako pers ma długie futro, a ja wychodzę z domu w siedmiu warstwach:-)
Ale oczywiście zima skłoniła mnie do obserwacji ludzkich zachowań. I wniosek mam jeden. Bardzo, bardzo lubimy narzekać. Na drogowców, którzy jak zwykle dali się zaskoczyć, na korki w mieście, na kierowców na letnich oponach, na opóźnione autobusy...No, na wszystko. Ale w tym całym narzekaniu, wciąż z niezadowoleniem miamląc paszczą, bardzo chętnie sobie udzielamy pomocy. Motorniczy chętniej zaczeka na kogoś, kto właśnie dobiega do drzwi tramwaju. Kierowcy nie wygrażają sobie pięściami na zablokowanym skrzyżowaniu, a ostatnio widziałam, jak pasażerowie gromadnie przepchnęli samochód, który utknął na szynach, blokując torowisko. I o ile wszyscy gromadnie narzekali na komunikację miejską jako instytucję, o tyle wobec poszczeglnych kierowców czuło się powszechną życzliwość. Trudno jej było nie czuć, jeżeli pan tylko w koszuli i sweterku na każdym skrzyżowaniu wysiadał i łopatką odśnieżał zwrotnicę...
Powiedzcie mi, jak to się dzieje, że im nam gorzej, tym bardziej jesteśmy wyrozumiali i skłonni do pomocy? Może jednak drzemie w nas ten okruch dobra?
Z zimowym pozdrowieniem
Róża
Komentarze (10)
Gość anabolics 23.04.2012
Gość GLOBO 04.03.2012
Gość sustanon 14.12.2011
Gość NEX-5N 17.11.2011
Gość DECA 17.10.2011
Wolfkiller 15.12.2010
Gość studentka 13.12.2010
Wolfkiller 06.12.2010
Gość studentka 06.12.2010
Wolfkiller 05.12.2010