19 maja
Zwierzę w trudnych chwilach
17.02.2011 godz. 11:36

Kochani, dziś jest Dzień Kota. Z tej okazji chciałam wam życzyć wszystkiego najlepszego - wam i waszym pupilom!

Pewnie się zdziwicie, że na blogu - jakby nie patrzył - troszkę filozoficznym (a może wy wiecie, jak określić temat tego, o czym piszę?) pojawia się wzmianka o zwierzętach. Ale czy to naprawdę takie dziwne? Patron tej strony, E.E. Schmitt to niewątpliwie bystry obserwator rzeczywistoci, osoba bardzo wrażliwa i empatyczna. A takimi osobami są ci, którzy kochają zwierzęta.

Dzisiaj właśnie odbyłam z koleżanką rozmowę o zwierzętach. Trudną, bo koleżanka niedawno musiała uśpić swojego bardzo ciężko i nieuleczalnie chorego pupila. A ma dziecko, które całe swoje życie spędziło z tymże kotem. I co teraz? Zgodziłysmy się, że dla wychowania dzieci zwierzaki są niezbędne. Nic tak jak zwierzę nie uczy właśnie empatii, odruchu opiekowania się słabszymi. Nic tak nie uczy odpowiedzialności jak opieka nad zwierzęciem i pewności siebie, jak miłość zwierzęcia i jego zaufanie. I wreszcie - czy jest coś lepszego w trudnych chwilach, niż mruczenie kota, ciepłe futro albo zimny nos szturchający twój łokieć?

Kiedyś przeżywałam bardzo poważny kryzys. Miałam wrażenie, że zawalił się mój świat. Nie miałam ochoty nie tylko wychodzić z domu, ale w ogóle wstawać z łóżka. Nie jadłam, niewiele spałam...Taki cień człowieka. Uratował mnie mój kot, wtedy jeszcze mały kociak. Który patrzył mi w oczy, łasił się, mruczał, i któremu za bezwarunkowa miłość trzeba było nasypać chociaż karmy do miski. A więc trzeba było wstać, ubrać się, wyjść i tą karmę kupić.

Macie jakieś wspomnienia z trudnych (a może radosnych chwil) związane ze zwierzakami? Podzielcie się:-)

Dodaj komentarz

 

Komentarze (0)

Brak komentarzy