19 maja
Jaki jestem?
08.04.2011 godz. 06:44

Kochani, mam nadzieje, ze wybaczycie mi brak polskich znakow, ale pisze na hiszpanskiej klawiaturze, gdzie "z" z kropka nie funkcjonuje:-)

Oczywiscie nie pisze tego, zeby was poirytowac, ze gdzies wyjechalam, a wy sie dusicie w pracy/na studiach czy gdzie tam jestescie i gdzie jest wam nie do konca dobrze. Pisze, bo jak zwykle wyjazd stal sie dla mnie polem do obserwacji. Tym razem postanowilam sie odlaczyc od grupy znajomych i zamieszkac sama. Owszem, ryzyko jest takie, ze spedzam czas nie otwierajac ust (chyba tylko zeby zamowic kawe w kawiarni), ale za to jestem sobie sterem, zeglarzem, okretem. A co widze? Z moich kochanych przyjaciol powylazily demony i nie minely trzy dni, a sa na siebie poobrazani, a nawet jesli nie, to maja do siebie pretensje. Kolezanka A., zawsze lagodna i spokojna, teraz zmienila sie w kaprala i zrywa wszystkich o 8 rano, zeby przegnac ich przez cale miasto, odhaczajac "zaliczone" zabytki w przewodniku. Jej chlopak z zabawnego towarzysza wieczornych posiadowek przeistoczyl sie w znekanego pantoflarza. Kolega K., ktory woli spedzic urlop powoli, siedzac przy stoliku i patrzac na ludzi, odmowil wspolpracy i zrobil awanture podczas kolejnej zbiorowej pobudki o swicie. A wszyscy uciekaja do mnie, skarza sie i oczekuja akceptacji. a ja im na to moge powiedziec tylko - hej, opamietajcie sie, przeciez niedawno byliscie soba zachwyceni!!!

 

Nie wiem, jak to sie dzieje, ze w niecodziennych warunkach wylaza z nas demony. Widzialam to juz w akademikach na studiach, kiedy spokojne dziewczyny nagle swoja mysla przewodnia robily "sex, drugs and rock&roll". Tam jednak chodzilo o to, ze nagle nikt ich nie pilnowal i robily wszystko to, co im sie kojarzylo z wolnoscia. Tu mam do czynienia z doroslymi ludzmi, ktorzy - wydawaloby sie - potrafia sie ze soba dogadac. Mam jednak wrazenie, ze wszyscy zapomnieli o zasadzie "zyj i pozwol zyc innym".

Mam jednak taka refleksje - jesli jeden wyjazd potrafi pokazac, ze jestesmy zupelnie inni niz nam sie wydawalo - jak to jest w zwiazkach? Zawsze dziwilo mnie, gdy ludzie twierdzili, ze sa idealnie dla siebie stworzeni, podczas gdy np. nie mieszkaja ze soba, albo pomieszkuja tylko w weekendy, albo mieszkaja u rodzicow...chcecie znac moje zdanie? Stworzcie sobie na probe takie warunki, w jakich docelowo bedziecie zyc. Spedzcie tak troche czasu. A potem sie okaze, czy rzeczywiscie jestescie dla siebie stworzeni.

Dodaj komentarz

 

Komentarze (1)

avatar Dodał(a)
Gość Studentka 17.04.2011
dawno mnie nie było na Pani blogu. mam troche do nadrobienia :P ten temat jest ciekawy ale potrzeba do niego duzo czasu na dyskusje. Kazdy z nas ma zle i dobre strony ujawniamy je w różnych sytuacjach. Jedni mówia że ludzi trzeba brac takich jakimi sa i przymykac oko na ich wady. drudzy zas że przyjaciół wybieramy sobie sami i że jesli ktos nie przypadł ci do gusty to nie twórz męczącej więzi. P.S zazdroszczę wyjazdu.