Wpadł mi właśnie w ręce wywiad ze Schmittem w "Gazecie Wyborczej" - "Codziennie w pracowni uprawiam miłość". Autor w nim mowi " Gdy sprzedawałem 400 egzemplarzy książek, byłem uważany za geniusza, gdy sprzedawałem 4 tysiące - uznano, że nie mam talentu, a teraz, gdy sprzedaję po 400 tysięcy, uważa się mnie za hochsztaplera". Dowiecie się z niego, że autor naszych ulubionych książek uważa się za człowieka zakochanego w słowie, a jego prawdziwą życiową partnerką jest język. A język francuski jest niezwykle złożony, bogaty, precyzyjny, a przy tym szalenie elastyczny. Potrafi się kurczyć i cudownie rozciągać. To wyjątkowa kochanka. "Codziennie w mojej pracowni nie tyle zmagamy się ze sobą, ile uprawiamy miłość. Ona nieustannie mi się opiera i, niestety, zawsze wygrywa. Ale to właśnie w niejnajbardziej się kocham".
Więcej na stronie:
Komentarze (0)
Brak komentarzy