Hej, hej
Spostrzeżeń z podróży dalszy ciąg. I to niekoniecznie przyjemnych spostrzeżeń.
W czasie wyjazdu to pokręcę się z jednym, to z drugim. I jak nigdy wcześniej widzę, jak ludzie kłamią i oszukują, mówiąc wprost. Siedzi przy stoliku z Iksem i chwali go za coś. Za chwilę siedzi A z Igrekiem i to samo, co wcześniej u Iksa chwalił, teraz odsądza od czci i wiary. Hej, halo - nie możesz powiedzieć wprost komuś w oczy, co o nim myślisz? Ze coś ci się nie podoba? A właściwie dlaczego? Bo wtedy Iks nie będzie miał cię za takiego miłego i sympatycznego? Może i nie. Ale co sobie będzie o tobie myślał, jak się dowie o tej dwulicowości, będzie znacznie gorsze.
Nie pojmuję tej nieszczerości. Albo inaczej -dopuszczam, że możesz mieć inne zdanie o czymś, ale zatrzymujesz je dla siebie. Z różnych przyczyn. Bo na przykład nie chcesz komuś robić przykrości. Ok, chociaż to stawia pod znakiem zapytania twoje stosunki z tym kimś. I proszę tu nie mówić, że swoje zdanie można zatrzymywać dla siebie z szacunku do kogoś, bo właśnie ten szacunek wymaga DYSKUSJI, a wiec wyrażania także twojego zdania. Ale nie dopuszczam dwulicowości. Obgadywania. Zmieniania frontów w zależności od rozmówcy.
Jak można żyć wśród ludzi, jeżeli u podstaw waszych wzajemnych relacji jest kłamstwo? Nie lubisz Iksa to mu to po prostu powiedz. Albo, jeśli lubisz, powiedz - słuchaj stary, lubie cię, ale w tej sytuacji zachowujesz się jak głupek. Albo nie podoba mi się twoje skąpstwo. Albo nie lubię, jak podrywasz moją dziewczynę. I od razu zaznaczam dla tych, którzy się oburzą, że piszę o rodzaju męskim - plotkowanie niestety nie jest domeną kobiet. Może u panów jest nawet gorsze, bo po kobietach wszyscy się spodziewają dwulicowości.
No i pytanie - jak reagować, kiedy się dowiemy, że nasz dobry kolega (nie przyjaciel, bo przyjaciele takich rzeczy nie robią. Albo nie są przyjaciołmi) nam jedno mówi w twarz, a innym o nas coś innego? Ignorować? Udawać, że się nie wie? Zrywać stosunki? Powiedzieć, że wiemy?
Ja nie mam na to rady. Staram się ignorować, chyba że coś zajdzie mi za skórę, wtedy demaskuję fałszywca. Zawsze mam wtedy wrażenie, że zrobiłam coś nie tak. I poczucie winy. A przecież nie ja powinnam je mieć, prawda?
Komentarze (1)
Gość Studentka 17.04.2011