ja
Kiedy się zjawiłeś myślałam, że jesteś
moją spadającą gwiazdą.
W pysze i próżności myślałam - dla mnie!
hola, hola moja pani!...
Zimny deszcz niespełnionej obietnicy
zmył głupawy uśmiech naiwności z twarzy:
być może gwiazda, być może spadająca...
W wypalonej iskierce siebie już nie widzę!
Te dwa kroki nad ziemią tak przyjemne,
idylla zmysłów, tabletka na radość.
Popędziły galopem nogi roześmiane,
poniosły w marzenia o kolorze przejrzyście lekkim.
Tak było pięknie przez tych chwil sekundy,
zegar cofał się fałszywie utykając.
Byłeś wiatrem w moich włosach.
A kim jesteś teraz?
Opadają liście powiek - już oczy nie rozsyłają
promieni ku życiu.
Nie jestem młoda, nie jestem mądra,
nie jestem miła, nie jestem wszechmogąca
a szkoda...
Byłabym wolnym wiatrem, ciepłym lecz figlarnym,
byłabym świeżym powiewem wiosennego słońca...
szkoda...
Będę tym czym jestem -
- tylko sobą.
Komentarze działa (0)
Brak komentarzy